Forum dyskusyjne Szczepu 99 WDHiGZ
Imię:
E-mail:
Temat:
> Postawię teraz ponownie pytanie Krzysia: > Dlaczego nie powinno się mieć jednego ściśle określonego autorytetu? > > Zgodnie z tym, co napisałem powyżej – liczba autorytetów jest zupełnie niezwiązana z istotą zjawiska. Mogę mieć jeden, dziesięć, sto. Im bardziej mam krytyczny umysł i buntowniczą naturę, tym mniej autorytetów uznam za swoje. Jako pięciolatek miałem oczywisty krąg autorytetów: mama, tata, opiekunka, pani w przedszkolu, starszy kolega na podwórku. Z czasem liczba ich rosła (jeśli miałem mądrych nauczycieli), potem malała (gdy dochodziłem do wniosku, że wcale nie są tacy mądrzy). Teraz mam ich kilka (oprócz wspomnianych naliczyłoby się jeszcze pewnie ze trzy). W wieku lat stu, o ile dożyję, ich liczba, z powodów biologicznych, zmaleje, bo raz, że umrą, a dwa, że natężenie kształtowania mojej osobowości z wiekiem będzie coraz bardziej spadać. > > Pytanie Krzysia powinno być chyba inne: czy warto mieć dużo autorytetów? > Myślę, że tak, bo wtedy czerpiemy dla siebie z dużej liczby źródeł. Tyle tylko, że szanując autorytety, powinniśmy zawsze spoglądać na ich twierdzenia przez pryzmat swojego systemu wartości. To dobry filtr, który odrzuci autorytet, gdy ten przekroczy pewne granice. Zwróćcie uwagę, że wielcy dyktatorzy byli niekwestionowanymi przywódcami tzw. prostych ludzi, natomiast oponentów zyskiwali głównie wśród warstw bardziej wykształconych, zdolnych do krytycznej oceny. > > Gong! > To prawie koniec.