Forum dyskusyjne Szczepu 99 WDHiGZ
Imię:
E-mail:
Temat:
> Oj, pogubiłem się w tej dyskusji, która okazała się nie tylko wielowątkowa, ale również niebezpiecznie (jak dla mnie) głęboka filozoficznie. Pozwólcie, że uporządkuję swoje myśli i wrażenia, głównie na użytek własny, ale może komuś też się przyda. Napiszę to w kilku kawałkach, aby łatwiej się czytało. > > Najpierw ograniczenie definicji. Myślę tylko o żywym autorytecie. To ma istotne znaczenie, bowiem jeśli dopuścimy autorytety instytucjonalne (np., Kościół), albo pisane (np., Pismo Święte), to może okazać się, że dla wielu jeden taki autorytet wystarcza. Wszak są odmiany chrześcijaństwa, które źródła wszelkiej mądrości upatrują w Piśmie Świętym. > A zatem autorytet – człowiek. > Gong! > Cdn.