Forum dyskusyjne Szczepu 99 WDHiGZ
Imię:
E-mail:
Temat:
> Przede wszystkim, pierwsza rzecz, na którą warto zwrócić uwagę rozważając sprawę autorytetów, to to, że każdy rozumie samo słowo "autorytet" w różny sposób. Dla niektórych oznacza to człowieka idealnego, który swoją postawą, we wszystkich dziedzinach życia, może stanowić dla nas wzór. Ja takiej osoby nie znam, dlatego taki sposób rozumienia tego słowa, przynajmniej w moim przypadku, jest niemożliwy. Dlatego też w 100% zgadzam sie z opinią, że nie można mieć jednego autorytetu. Druga możliwość to jest sposób widzenia autorytetów na sposób Krzyśka - jeden autorytet, jedna dziedzina. Z tym jestem już się w stanie bardziej zgodzić. Wiadomo, że nikt nie jest alfą i omegą, ale może być "ekspertem" w jednej, konkretnej dziedzinie. Wtedy może stanowić dla nas wzór, może chcemy go naśladować w tym co robi i jak robi, traktować jego słowa jak wyrocznię. Jednak ja miałabym i przed tym pewne opory, gdyż człowiek jest omylny! Nie można powiedzieć, że jest "bezbłędny w swoich poczynaniach na danym gruncie". Bez względu na to, jak dobry i doświadczony jest w tym co robi, zawsze może popełnić błąd, może niejeden. I co wtedy? Ta niemalże "wyidealizowana" osoba okazuje się zwykłym człowiekiem, który jednak nie jest tak wspaniały, za jakiego go uważaliśmy. I okazuje się, że słowo "autorytet" w odniesieniu do niej zupełnie nie pasuje. > > Dla mnie ktoś, kogo nazwałabym swoim autorytetem musiałby być osobą nie tylko, idąc tropem myslenia Krzyśka, znającą sie na tym co robi, ale też, a może przede wszystkim, człowiekiem godnym szacunku, umiejącym przyznać sie do błędu. Te dwie rzeczy musiałyby być nierozłączne. Z tego powodu nie mogłabym nazwać autorytetem kogoś, kogo nie znam, o kim nie wiem, jaki jest naprawdę, nie tylko jak sie o nim mówi czy pisze. Na pewno nie powiem o kimś, że jest moim autorytetem tylko dlatego, że tak sie o nim mówi, czy że tak wypada. Autorytet to dla mnie osoba, która przede wszystkim ma coś wnieść w moje życie, pokazać, przynajmniej częściowo, jak MOŻNA (a nie trzeba) żyć i postępować w pewnych sytuacjach. > > Ja jeszcze nie znalazłam swojego autorytetu. Choćby jednego. Być może poznałam za mało ludzi w swoim życiu ;). Nie oznacza to jednak, że go nie chce, czy nie potrzebuje. Wrecz przeciwnie. Według mnie każdy powinien mieć cos do czego dazy, a więc też pewien wzorzec osobowosci. Tylko, że niekoniecznie w postaci jednego konkretnego człowieka. > > ______ > Na razie tyle moich rozważań. Mam nadzieję, że mój nocny strumień świadomości jest w miarę klarowny i zrozumiecie o co mi chodzi ;) > > Życzę miłej nocy i owocnych przemyśleń > Siostra