Forum dyskusyjne Szczepu 99 WDHiGZ
Imię:
E-mail:
Temat:
> Historia przepisana z magazynu "Przerwa" albo "Teges", nie wiem bo nie mam okładki:) > > Jest to anegdota opowiedziana przez pewnego instruktora wspinaczki: > > Dawno temu wybrali się na szkolenie z nocnej wspinaczki w górach. Wyglądało to tak, że ekipa kilkunastu gości wybrała się gdzieś w okolice Morskiego Oka celem wspinania się po górach. No, ale jak w każdym sporcie, szef ekipy wyciągnął flaszkę i zaproponował, co by się po jednym napili, żeby im sie ta ściana (pionowa generalnie) troszeczkę położyła. Tak też uczynili. Ponieważ metoda zaczęła funkcjonować, panowie wyciągnęli następne flaszki i "kładli ścianę" jeszcze bardziej. Skończyło się po paru godzinach na kompletnej ubojni. Rano budzą się jeszcze wszyscy kompletnie zalani i okazuje się, że nie mogą sie doliczyć organizatora tego całego nocnego wspinania. Ponieważ nie mogli go namierzyć, ktoś doczłapał się do schroniska przy Morskim Oku i wezwał GOPR. > > I teraz opowiadanie goprowców: > "Zapierniczamy gazikiem, wyjeżdżamy z zakrętu, a tam przed nami idzie facet na czworakach, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną."