Forum dyskusyjne
Szczepu 99 WDHiGZ
|
|
|
Cytat z forum elektroda.pl, tekst mało ważny, ale pointa niezła:) Nawiasem: elektroda.pl ma naprawdę ciekawe materiały, polecam. I uprzedzając podejrzenia: banery allegro w tym serwisie nie sa moje:) Zrobiło się tak. Płyta MSI K7T Pro z Atlonem 700. Niby nic wielkiego ale pracował bez zacięć. Do czasu. Dziwne zawieszenia systemu w czasie pracy były coraz częstsze, aż padł na śmierć. Nawet start biosa nie wychodził bo po dziesięciu sekundach od startu zamierał i nic go nie ruszało. Mędrcy z serwisów wszelkich powtarzali jedno. Albo płyta, albo procesor. Na śmietnik i kupić nowe. Ale jestem upierdliwy perfekcjonista i choć nie profesjonalny porozbierałem peceta na drobne kawałki. Wyczyściłem czystym spirytusem (broń boże denaturat), przedmuchałem sprężonym powietrzem sprawdzałem poskładałem i nic. Trup. Ale odkryłem, że napięcie rdzenia procesora spada właśnie w kilka sekund od startu. Podgląd miałem z biosa jak zdązyłem przed zawieszeniem. Potem wykryłem że grzeje się cholernie scalak odpowiedzialny za zasilanie procesora. Zrobiłem mu chłodzenie z dmuchającej na zimno suszarki. I system wystartował!!! No to znów rozebrałem. Ale dopiero teraz wyszorowałem czystym spirytusem i szczoteczką do zębów wierzch procesora. Osuszyłem sprężonym powietrzem. Odrobina pasty termoprzewodzącej i procesor ruszył!!! Pracuje znów stabilnie od pół roku więc wiem że trafiłem dokładnie na przyczynę awarii. Radiator był przyklejony do procesora takim różowawym plackiem kleju termoprzewodzącego. I to on rozpaprał się z gorąca po ścieżkach na wierzchu procesora. Procesor zaczął brać za duży prąd i nadmiernie obciążał zasilacz na płycie. Potwierza się prawda stara że "biez pałlitra nie razbieriosz". Może komuś się przyda moje "odkrycie" Życzę powodzenia. Janusz |
| Napisz odpowiedź | Spis wiadomości |